NA ZDROWIE

img_9708

Już za nami półtora miesiąca szkoły. Rodzice dzieci w wieku szkolnym codziennie borykają się z pytaniem- Co dać dziecku na śniadanie do szkoły? Coś co dostarczy im energii, zostanie spałaszowane z chęcią, a my będziemy mogli ze spokojem czekać na ich powrót ze szkoły. To na nas spoczywa obowiązek przemyślenia sprawy wcześniej, zaplanowania, organizacji. Mimo alternatywy w postaci sklepików szkolnych.

Tu i ówdzie słyszało się o akcji zdrowa żywność, zdrowe odżywianie w szkole, ale mimo chwilowej przemiany w menu, po krótkim czasie na salony wróciła buła z sero-podobnym nadzieniem, kolorowe napoje, a w oddali na półeczkach chipsy, kolorowe oranżadki, batoniki. No dobra, wiadomo rodzic też człowiek nie zawsze jest wszystko tak jakbyśmy chcieli i nie raz damy dziecku te 2zł żeby sobie coś kupiło. Nie zdążyliśmy, zapomnieliśmy… nie ważne na drugi dzień się poprawimy.

Niestety codziennie załatwiamy milion ważnych i mniej ważnych spraw, ma być śniadanie, obiad, kolacja i coś między posiłkami. Mimo szczerych chęci nie każdego dnia jesteśmy w stanie wszystko ogarnąć.

Ten kto od urodzenia miał zadatki na świetnego organizatora swojego czasu pewnie teraz przoduje, bo to codzienny trening nad samym sobą.

Ten kto żył do tej pory chwilą i nie przejmował się niczym, a zaczął zauważać w tym problem, niech na chwilę się zatrzyma i przemyśli sprawę.

Bo chcesz żeby Twoje dziecko było zdrowe? Miało ładną skórę,włosy, paznokcie, tryskało energią, rzadko chorowało?

Na pewno wiele możemy uzyskać dzięki temu co będziemy mu serwować od najmłodszych lat, jakie nawyki teraz zdobędzie i czy kiedyś nie powie nam – Mamo, Tato, a dlaczego Ty mi dawałaś to czy tamto? A teraz jestem gruby, chory i nie szczęśliwy. Jeśli będzie gruby to niech to nie zależy od nas. Już dziś pokaż swojemu dziecku dwie drogi, żeby miał wybór.

I mimo tych sklepików, pokus tu i tam, weekendów ze słodyczami… On już będzie wiedział,  że mu to nie bardzo smakuje, że kupione słodycze są za słodkie, chipsy przesolone a woda smakowa jakoś dziwnie smakuje. W naszym przypadku przynajmniej to zadziałało. Nasz starszy syn dostrzega różnicę. A po naszych pogawędkach o zdrowym jedzeniu, zaletach, witaminach z chęcią wdrążył się w nasz program.

Wczułam się w temat i chcę Wam pomóc w tej codziennej organizacji. Będę Wam podsuwać sprawdzone przeze mnie przepisy na te szkolne śniadania i nie tylko dla Waszych dzieciaków i również dla Was. Niech ta jesień będzie dobrym czasem na zmiany w naszych kuchniach, czasem spożytkowanym dla zdrowia.

Podejmujesz wyzwanie? 🙂

Zobacz inne posty

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *